Dołącz do czytelników
Brak wyników

Fitoterapia

11 kwietnia 2019

NR 12 (Kwiecień 2019)

Surowce naturalne w profilaktyce i terapii oparzeń słonecznych

0 79

Okres przedurlopowy to czas, gdy temat ochrony przed oparzeniami słonecznymi (i ewentualnego ich leczenia) jest szczególnie wart zbadania – także „z ziołowej strony”. W dobie nawrotu do naturalnych, wolnych od wszechobecnych konserwantów i „polepszaczy” kosmetyków okazuje się, że również świat roślinny ma do zaoferowania szeroką gamę surowców o potencjale zarówno fotoprotekcyjnym, jak i regenerującym na już uszkodzone promieniowaniem słonecznym tkanki skóry.

Jednak by zrozumieć, kiedy rzeczywiście zioła mogą być substytutem dla farmaceutyków, a kiedy są one nieodzowne, należy przypomnieć, czym jest samo oparzenie słoneczne oraz dlaczego nasza skóra jest tak wrażliwa na promieniowanie słoneczne.

R e k l a m a

Budowa skóry

Nasza skóra składa się z trzech głównych warstw: naskórka, skóry właściwej i tkanki podskórnej. Prawidłowe funkcjonowanie skóry jest zależne od zdrowia każdego z jej poziomów, zaś zaburzenie funkcji nawet jednego z nich wpływa na powstawanie patologii w pozostałych. Naskórek podzielić dalej możemy na pięć stref: podstawną, kolczystą, ziarnistą, jasną i rogową. Namnażanie keratynocytów (komórek naskórka) przebiega w dwóch pierwszych warstwach (zwanych również żywymi), podczas gdy trzy kolejne przedstawiają dalsze etapy przemian keratynocytów. To właśnie w keratynocytach zawarta jest też melanina, chroniąca głębsze warstwy skóry przed poparzeniem słonecznym. Melanina produkowana jest w warstwie podstawnej naskórka przez wyspecjalizowane komórki zwane melanocytami. Te zaś, aby rozpoczęły produkcję melaniny, wymagają substratu – L-tyrozyny, enzymu – tyrozynazy oraz aktywatora enzymu: promieniowania UV. Można więc powiedzieć, że bez promieniowania UV nie dojdzie do produkcji melaniny w skórze, a co za tym idzie, nie powstanie też jakże pożądana opalenizna. Podstawowy wniosek, jaki powinniśmy wyciągnąć z tego rozumowania, jest zaś taki, że melanina ma chronić przed dalszą penetracją skóry i tkanek pod nią położonych przez promieniowanie UV. Jest więc to mechanizm obronny organizmu – organizmu, który (choć potrafi się przystosować do skrajnych warunków otoczenia) po przekroczeniu wartości progowej danego czynnika może ulec zwyrodnieniu. Taką formą zwyrodnienia dla melanocytów będą siejące trwogę (nie bez przyczyny) nowotwory zwane czerniakami skóry – powstające w sytuacji, gdy promieniowanie UV działa na tyle intensywnie bądź długotrwale, że dochodzi do uszkodzenia DNA samych melanocytów.

Kolejna warstwa, tj. podskórna, zawiera wysokie stężenie kolagenu i elastyny, a poprzecinana jest siecią naczyń włosowatych (odpowiadających m.in. za odżywienie warstw żywych naskórka) oraz zakończeń nerwowych (zwłaszcza zmysłowych). W przypadku braku wystarczającej „tarczy melaninowej” warstwa naskórka stosunkowo szybko ulega uszkodzeniu przez promieniowanie UV wchodzące w skład światła słonecznego. W wyniku tego zaś dochodzi m.in. do stresu oksydacyjnego wpływającego na zaburzenie funkcji szeregu linii komórek skóry właściwej, wiodącego do zmniejszenia jej sprężystości, powstania charakterystycznych zmian typu elastora itp.1. Tkanka podskórna, składająca się w dużej mierze z adipocytów formujących tzw. zraziki tłuszczowe, otoczone zbitą tkanką łączną, odpowiada przede wszystkim za termoregulację.

Z drugiej jednak strony stawianie promieniowania UV w roli arcywroga skóry również jest błędne. To właśnie dzięki działaniu tego zakresu światła słonecznego prowitamina D3 (7-dehydrocholesterol) ulega przekształceniu do prewitaminy D3, która dalej może być przekształcona do aktywnej formy witaminy D3. Warto zaznaczyć, że to skóra jest głównym źródłem zaopatrzenia naszego organizmu w witaminę D3 (80–100%). Biorąc zaś pod uwagę powszechność niedoborów witaminy D3 w Polsce2, bezwzględne unikanie kontaktu skóry ze światłem słonecznym jest równie nierozsądne, co samowolne przyjmowanie dawek preparatów zawierających tzw. wysokie stężenia witaminy D3.

Definicja oparzenia słonecznego

Kiedy więc możemy mówić o oparzeniu słonecznym? Terminem tym określamy stan zapalny skóry (zwłaszcza skóry właściwej) wywołany działaniem promieniowania słonecznego (w głównej mierze UVB), objawiający się widocznym zaczerwienieniem, często ociepleniem oraz naciekiem limfocytów i neutrofili. Stan taki wiąże się dla pacjenta z intensywnym, piekącym bólem (stąd też podobieństwo do oparzenia i nazwa tegoż stanu, niemającego jednak nic wspólnego ze wzrostem temperatury). Pominięte tu UVA wiązane jest raczej z karcynogenezą i procesami tzw. fotostarzenia skóry – z drugiej jednak strony, to właśnie ono inicjuje syntezę melaniny.

Dodatkowo, jak wykazują badania histopatologiczne3, charakter zmian skóry wynikających z oparzenia słonecznego różni się zauważalnie od typowych oparzeń termicznych – stąd też pod znakiem zapytania stawiane są dotychczasowe kryteria podziału stopnia zniszczenia skóry oparzonej. To zaś nasuwa pytanie, czy terapia oparzeń słonecznych (będących nomen omen oparzeniami właściwie już popromiennymi w znaczeniu działania fali elektromagnetycznej innej niż zakres podczerwony) nie powinna być prowadzona zauważalnie inaczej niż oparzeń termicznych. Wbrew temu, oficjalne wytyczne Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC)4 stanowią schematy postępowania z oparzeniami słonecznymi, łudząco podobne do stosowanych w leczeniu ich termicznych, „klasycznych” odpowiedników.

Nie dziwi więc fakt, że badania nad sposobami tak ochrony przed uszkodzeniami skóry przez promienie słoneczne, jak i terapii oparzeń trwają i mają się wyjątkowo dobrze. Co więcej, w coraz większym stopniu zwraca się uwagę na dobór właściwego filtra do typu karnacji, jaki pacjent prezentuje (wg skali fenotypów skóry Fitzpatrick’a5 – im karnacja jaśniejsza, a skóra ma mniejszą zdolność do opalania, tym niższa dawka promieniowania UVA/B mogącego doprowadzić do poważnych uszkodzeń i ryzyka nowotworu skóry). Producenci idący niejako za modą na „naturalne” kosmetyki (tj. takie, które zawierają jak najmniej składników czysto chemicznych, a substancjami aktywnymi są związki pochodzenia organicznego) rozpoczęli poszukiwania wyciągów roślinnych (bądź określonych ich składowych), które mogłyby tak chronić przed oparzeniami słonecznymi, jak i leczyć skórę już oparzoną. Co jednak z przenikaniem składników aktywnych do organizmu za pośrednictwem skóry? Wcześniejsze badania wykazywały, że preparaty kosmetyczne podlegające badaniom dermatologicznym, a zawierające organiczne składniki filtru, są bezpieczne nawet w zastosowaniu u dzieci6 – jednakże od czasu ukazania się raportu6, pojawiło się wiele doniesień o szkodliwości niektórych organicznych związków, służących jako podstawowe składniki filtrów.

Naturalne filtry przeciwsłoneczne

Czym jednak różnią się owe nieorganiczne filtry od ich organicznych odpowiedników? W dużym uproszczeniu składniki nieorganiczne (by wymienić najpopularniejsze: tlenek cynku i dwutlenek tytanu) mają za zadanie odbijać i rozpraszać promienie słoneczne, podczas gdy organiczne (np. salicylan oktylu) dzięki swojej strukturze pochłaniają szkodliwe zakresy widma (UVA i/lub UVB). Tu jednak pokutuje po raz kolejny nieszczęśliwe skojarzenie przymiotnika „organiczny” z „naturalny” – podczas gdy większość organicznych filtrów przeciwsłonecznych nie ma nic wspólnego z ideałami kosmetyków naturalnych. Warto zatem zwracać uwagę naszych pacjentów na ten ważny, a często pomijany aspekt całościowego zdrowego sposobu życia.

Wracając jednak do tematu naturalnych substancji o potencjale fotoprotekcyjnym w zakresie UVA/UVB, wachlarz możliwych do wykorzystania ekstraktów i związków jest zaskakująco duży – co potwierdza szereg badań, czemu teraz spróbujemy się przyjrzeć (a jest to zaledwie zaznaczenie tematu!)7–13.

1. Flawonoidy
Flawonoidy to jedna z podstawowych grup substancji chemicznych występujących w roślinach i ich przetworach. Ich silne właściwości przeciwzapalne, przeciwutleniające i przeciwnowotworowe zachęciły badaczy do oceny ich właściwości jako składników preparatów stosowanych przed kontaktem skóry z promieniowaniem UV. Szczególnie dobrze badano kwercetynę i rutynę, powszechnie stosowane już w kosmetykach. Co ciekawe, aktywność tych substancji często zależna jest od składu preparatów kosmetycznych, zwłaszcza zawartości konkretnych filtrów UV.

2. Propolis
O propolisie powiedziano już niejedno, ale jego właściwości fotoprotekcyjne są mało znane, choć zauważalne w badaniach. Duża zawartość polifenoli w różnych typach propolisu (w przytaczanych badaniach propolisu zielonego i czerwonego) skutkuje zauważalnymi wartościami SPF (odpowiednio 5,8 i 3,8 SPF), dodane zaś do gotowych preparatów mierzalnie zwiększały ich zdolności fotoprotekcyjne.

3. Karotenoidy
Inną grupą substancji organicznych powszechnie wykorzystywanych w kosmetyce są karotenoidy (by wymienić najpowszechniejsze: beta-karoten, lutein i likopen). Ich zdolności antyoksydacyjne (a co za tym idzie, potencjalnie ochronne na skórę poddaną naświetlaniu UV) zdecydowały o tym, że dodaje się je do szeregu preparatów mających hamować proces fotostarzenia. Co ciekawe jednak, badania nad ich właściwościami fotoprotekcyjnymi nie wykazują szczególnie pozytywnych efektów w stosunku do innych prezentowanych tu grup substancji.

4. Koniczyna łąkowa
O koniczynie łąkowej (Trifolium pratense L.) w fitoterapii wspomina się z reguły przy okazji terapii menopauzy (zawartość fitoestrogenów). Jednakże preparaty z ekstraktem z niej stosowane po opalaniu zmniejs...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Naturoterapia w praktyce" w roku + wydania specjalne
  • Nielimitowany dostęp do całego archiwum czasopisma
  • Dodatkowe artykuły i filmy
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy