Dołącz do czytelników
Brak wyników

Fitoterapia

20 sierpnia 2021

NR 26 (Sierpień 2021)

W czym i jak rozcieńczać olejki eteryczne

17

Zgodnie z definicją ISO olejki eteryczne są to produkty z naturalnych materiałów pochodzenia roślinnego otrzymywane metodą destylacji z parą wodną, destylacji suchej lub metodą wytłaczania w przypadku owoców cytrusowych1. Olejki eteryczne zawierają aromatyczne związki lotne. Jeśli pozostawimy je w buteleczce, która nie będzie szczelnie zakręcona, po pewnym czasie ulotnią się. 

Olejki są łatwopalne, więc trzeba pamiętać o zasadach bezpieczeństwa podczas transportu czy przy produkcji świec. Olejki eteryczne są też lipofilne, co oznacza, że dobrze rozpuszczają się w tłuszczach. Są jednocześnie hydrofobowe, czyli nie rozpuszczają się w wodzie. 

POLECAMY

R e k l a m a

Olejki eteryczne – jak ich lepiej nie rozcieńczać

Olejki eteryczne stosowano w różnych formach i w mediach dostępnych dla danej epoki, stąd możemy spotkać się z zaleceniami czasem odbiegającymi od dzisiejszych możliwości i standardów, które dają lepszą rozpuszczalność i większe bezpieczeństwo. 
Przy zastosowaniu na skórę, bezpośrednio i w kąpieli2,3 generalnie nie należy rozcieńczać olejków eterycznych w następujących mediach:

  • gliceryna,
  • hydrolaty,
  • miód,
  • mleko, jogurt,
  • napary ziołowe, herbata, soki owocowe,
  • ocet,
  • sok/żel aloesowy (można użyć specjalnie zagęszczonego aloe jelly),
  • sól epsom i inne sole kąpielowe, soda, skrobie,
  • tonik z oczaru wirginijskiego (co często pojawia się w literaturze anglojęzycznej),
  • wódka i inne alkohole standardowo przeznaczone do konsumpcji,
  • woda.

Olejki nie rozpuszczają się w nich lub rozpuszczają w niewystarczającym stopniu, a dzisiaj wiemy już, że możemy skorzystać z lepszych metod.

W zastosowaniach doustnych należy zachować szczególną ostrożność, gdyż błony śluzowe są delikatniejsze niż skóra i łatwiej można je uszkodzić. Nie należy praktykować tych działań bez odpowiedniej wiedzy lub konsultacji ze specjalistą. 

Metody rozcieńczania olejków, które można zastosować

Tradycyjne podawanie doustne na cukrze wydaje mi się najmniej odpowiednie, chociaż zalecają to nawet farmaceuci, jak D. Baudoux, który jest jednocześnie farmaceutą i aromaterapeutą4. Według mnie znacznie lepszą metodą jest podanie na miodzie lub melasie, które dopuszcza np. dr Henryk Różański. Jeśli dobrze rozmieszamy olejek w miodzie (np. 1 kropla na 1 łyżkę), uzyskamy zawiesinę drobinek olejku w miodzie, którą najlepiej jest popić szklanką wody. Jeśli problem leży w jamie ustnej, można też trochę possać tę mieszankę miodu z olejkiem. Osobiście praktykuję ten sposób podania z wybranymi olejkami.
Francuskojęzyczni aromaterapuci zalecają olejki na specjalnych tabletkach (neutral tablets), które można też ssać. Jednak dużo popularniejszą i według mnie lepszą opcją są kapsułki. Można spróbować wykonać je samemu lub sięgnąć po gotowy produkt, jak suplement diety zawierający olejek np. z oregano lub lawendy rozcieńczony w oleju roślinnym i zamknięty w kapsułce.

Niektórzy aromaterapeuci, jak przywołany wyżej Baudoux, zalecają najpierw rozcieńczenie olejku eterycznego w oleju roślinnym w stosunku 1 : 1, a następnie użycie 6 kropli tej mieszanki na kawałek chleba, uformowanie z niego kulki, spożycie w trakcie posiłku i popicie wodą. Osobiście nie zdecydowałabym się na tę formę podania. Uważam, że stężenie 50% doustnie nawet w takiej formie jest za wysokie, a chleb nie jest dobrym medium. Sama zażywam niektóre olejki, ale po prostu podane na łyżce oleju roślinnego (oliwa, rokitnik): 1 kropla olejku na 1 łyżkę oleju roślinnego, dobrze rozmieszane i popite szklanką wody. 

Najbardziej polecane metody rozcieńczania olejków eterycznych

Niektóre sposoby podania są bezpieczne i nie uległy zmianom od wieków. Odpowiednim medium będą oleje roślinne. To po ww. kapsułkach najlepsze medium do stosowania doustnego. W zastosowaniu na skórę, określane jako oleje bazowe lub nośnikowe (carrier oils), są ulubieńcem aromaterapeutów. 

Olejki eteryczne mogą być także dodawane do maceratów olejowych. Takie wyciągi z innych roślin dają dodatkowe możliwości terapeutyczne. Warto z nich skorzystać dlatego, że z niektórych roślin nie da się uzyskać olejku eterycznego albo jest on drogi, trudno dostępny czy z innych powodów nam nie odpowiada. Tutaj dotykamy już szerszej tematyki fitoterapeutycznej. Dla niektórych atrakcyjne będzie wykorzystanie nie tylko organicznych związków lotnych z parą wodną, ale także innych związków zawartych w roślinie. Stosując w trakcie terapii macerat olejowy, olejek, ewentualnie absolut lub ekstrakt CO2, można mieć poczucie pełniejszego wykorzystania potencjału zawartego w roślinie.

Tłuszcze zwierzęce właściwie nie są współcześnie stosowane w aromaterapii. Myślę jednak, że ze względu na ich dostępność, ceny, sporą biozgodność z ludzką skórą i długą tradycję zastosowania, np. w medycynie dawnej i ludowej, nie ma przeciwwskazań do ich stosowania, jeśli oczywiście ktoś jest otwarty na produkty niewegańskie i może zaakceptować specyficzny zapach tłuszczu zwierzęcego lub zamaskować go w bardziej rozbudowanej recepturze z tłuszczami roślinnymi i olejkami eterycznymi.

Kolejna metoda to rozpuszczanie olejków eterycznych w alkoholu. Najlepszy będzie etylowy, spożywczy, czyli spirytus. Jeśli będziemy chcieli stworzyć perfumy aromaterapeutyczne czy spray do aromatyzacji tekstyliów lub noszonych przez nas akcesoriów, wystarczy sięgnąć po ekonomiczniejszy alkohol do zastosowań perfumeryjnych, skażony zgodnie z normą UE. W przypadku przygotowywania np. płynu do odkażania możemy sięgnąć po izopropanol 70%.

Nowe możliwości daje przemysł kosmetyczny. Bardzo wygodnym sposobem jest sięgnięcie po gotowe produkty kosmetyczne: kremy, maści, emolienty, żele pod prysznic, szampony, płyny do kąpieli. Wiele sklepów oferujących produkty do aromaterapii sprzedaje takie podłoża pozbawione innych dodatków zapachowych. Należy tylko pamiętać, by nie dodać za dużo olejku eterycznego do takiego produktu, bo może prowadzić to do jego dezintegracji. Trzeba o tym pamiętać zwłaszcza w przypadku produktów już zawierających substancje czynne, takie jak olejki eteryczne, które nie były formułowane z myślą o modyfikacji. Oczywiście, takie produkty (np. żele) można z powodzeniem przygotować samodzielnie na bazie gumy ksantanowej i innych naturalnych składników.

Ciekawą opcją są solubilizatory (np. Solubol, Polysorbate 20 i 80). Dodanie solubilizatora do produktów nienadających się jako samodzielne medium dla olejku eterycznego sprawia, że można je jednak bezpiecznie zastosować3.

W przypadku inhalacji czy dyfuzji na ogół rozcieńczanie nie jest problemem. Najczęściej nie zwraca się nawet uwagi na stężenie olejków. Należy przestrzegać zaleceń producenta dyfuzora i stosować olejki w ilości zgodnej z instrukcją obsługi urządzenia. Najczęściej będzie to kilka kropli, które zostaną rozproszone w wodzie, a później w całym pomieszczeniu.

Jest to zdecydowanie najbezpieczniejsza metoda stosowana w aromaterapii. W przypadku np. osobistego inhalatorka można kupić gotowy sztyft, na który nanosimy wybrane olejki, lub posłużyć się niewielkim słoiczkiem z kawałkiem waty czy filcu. Czasem można spotkać się jednak z zaleceniami, żeby olejki zostały najpierw rozcieńczone, 
np. w aromaterapii kobiet w ciąży5, kiedy bezpieczeństwo jest szczególnie ważne, a z drugiej strony wrażenia węchowe mogą być inaczej i silniej odbierane. 

Dlaczego rozcieńczanie jest w ogóle ważne

Zasadniczo nie należy stosować olejków eterycznych bez rozcieńczania. Zastosowanie takie jest dopuszczalne tylko w sytuacjach awaryjnych. Klasyka to olejek lawendy lekarskiej 100% zaaplikowany w miejscu poparzenia. Podobnie można postąpić w przypadku ugryzienia owadów lub w sytuacji awaryjnej, np. skaleczymy się w terenie i nie mamy nic innego do dezynfekcji. Niektóre olejki są uważane za łagodne dla skóry i dopuszcza się ich punktowe zastosowanie, np. olejek Copaiba na zmiany trądzikowe.

W ostatnim roku szerzej znane stały się protokoły antywirusowe stosowane przez francuskojęzycznych aromaterapeutów6, polegające na agresywnym stosowaniu nierozcieńczonych olejków eterycznych w momencie podejrzenia infekcji wirusem SARS-CoV-2, w których olejki stosowane były na duże partie ciała nawet w mililitrach. Protokoły te powstały na bazie stosowanych od lat w infekcjach, takich jak na przykład grypa i innych.

Dlaczego nie powinno się stosować olejków eterycznych bez rozcieńczenia poza sytuacjami absolutnie wyjątkowymi? Zwiększa to ryzyko wystąpienia reakcji niepożądanych: uczulenia, alergii. Może też prowadzić do nadmiernego wysuszenia skóry. Nie wiadomo, na ile może to niekorzystnie wpłynąć na mikrobiom. Poza tym jest to często zbyteczne, bo z badań i/lub praktyki wiadomo, że pożądany efekt terapeutyczny można osiągnąć przy niższym stężeniu. Co więcej, jest to nieekonomiczne i nie sprzyja środowisku. Przykładowo, dla uzyskania 1 kg olejku eterycznego potrzeba aż 300–500 kg 
koszyczków rumianku niebieskiego7, więc nie ma sensu używać stężenia 100%, kiedy wystarczy 1%.

Rozcieńczanie – czym się kierować

Wiemy już, w czym najlepiej rozcieńczać olejki eteryczne i dlaczego trzeba to robić. Rozcieńczając olejki, musimy mieć dwie rzeczy na uwadze: bezpieczeństwo i skuteczność. Bezpieczeństwo jest najważniejsze, więc na nim się skupimy, jednak warto wspomnieć, że wybór medium może wpływać na skuteczność terapii. Na przykład w przypadku aplikacji skórnej, przy której szacuje się, że tylko do 10% składników olejku wniknie do organizmu, zależy nam jednak na tym, żeby to było właśnie 10%, a nie np. 3%. Są badania wskazujące na lepszą absorpcję składników olejków eterycznych przy zastosowaniu żelu lub emulsji, a mniejszą w przypadku olejów roślinnych8. Jeśli chcemy zwiększyć absorpcję, warto zagłębić temat promotorów przejścia9 i okluzji. Medium musimy też dobrać do preferencji i potrzeb klienta. Czy przygotowujemy pielęgnację do skóry trądzikowej czy atopowej? Czy chcemy zrobić rozgrzewający masaż zimą, czy schłodzić przegrzaną słońcem skórę w środku lata?

Wybraliśmy medium. Czy możemy dać dowolny olejek np. do oleju roślinnego w dowolnym stężeniu? Oczywiście, że nie. Standardy i zalecenia są różne w zależności od źródła/autora, a rozbieżności duże, od stężeń niemal homeopatycznych w nurcie aromaterapii anglojęzycznej, o kosmetycznym rodowodzie, po stężenia rzędu kilkudziesięciu procent w aromaterapii francuskojęzycznej, o medyczno-farmaceutycznym rodowodzie. 

Bezpieczne stężenia – złoty środek w aromaterapii

Uważam, że złoty środek to limity dermalne i dawki przedstawione w Essential Oils Safety10, ustalone na podstawie ogromu badań naukowych nad olejkami. W wielu przypadkach podawane są odmienne zalecenia UE oraz IFRA. Jeśli więc ktoś chce tworzyć aromakosmetyki, najprawdopodobniej będzie musiał ich przestrzegać. Do tego dochodzi przestrzeganie zaleceń organizacji zawodowych zrzeszających aromaterapeutów, jak IFPA czy NAHA, oraz wymogów ubezpieczycieli w krajach, w których takie ubezpieczenia są aromaterapeutom oferowane i wręcz wymagane. 

Tisserand w swojej książce, jak i podczas kursów organizowanych przez swój instytut, podaje ogólne zalecenia, z których można skorzystać. Na przykład dla kosmetyków do twarzy najczęściej zaleca stężenie 1%, a do olejów czy balsamów do ciała – 2%. Najwyższe stężenie to 20% – stosowane na ból (raczej ostry niż przewlekły) i rany. Takie proste zasady sprawdzają się w wielu przypadkach.

Trudności zaczynają się w przypadku dzieci, kobiet w ciąży i w czasie laktacji, osób starszych czy schorowanych, a także w przypadku olejków eterycznych, które mają szczególnie silne działanie (np. cynamonowy), są fotosensybilizujące (bergamotka tłoczona) czy zawierają potencjalne kancerogeny (róża). Wtedy nawet stężenie 1% na skórę może okazać się za wysokie i doprowadzić do reakcji niepożądanych, np. trwałych przebarwień. 

Stosowanie olejków eterycznych jest obarczone ryzykiem. Rozcieńczanie w odpowiedni sposób pomaga jednak to ryzyko zminimalizować. Polecam więc wszystkim zainteresowanym aromaterapią na użytek zawodowy czy nawet domowy zapoznanie się ze szczegółowymi zaleceniami dotyczącymi stężeń i dawek w ww. publikacji. Moim zdaniem to bardzo rozsądny i wygodny punkt wyjścia.

Zalecenia te uzupełniam o wyniki badań naukowych, zwłaszcza klinicznych, w których można spotkać się z zaleceniami innych stężeń, np. 50% dla olejku drzewka herbacianego w przypadku grzybicy stóp11, a następnie zaleceniami autorytetów-praktyków z wieloletnim doświadczeniem zawodowym, szkoleniowym i licznymi publikacjami na koncie, jak: D. Baudoux, P. Conrad, P. Price. 

Przypisy