Dołącz do czytelników
Brak wyników

Kontrowersje w naturoterapii

18 maja 2018

NR 3 (Październik 2017)

Moc obrazów

W dzisiejszych czasach jesteśmy w ciągłym poszukiwaniu coraz lepszych i bardziej słusznych dróg, prowadzących do zdrowia, a przede wszystkim szczęścia. Pomimo innowacji medycznych w zakresie farmakologii czy technologii dążymy do bycia fit – uprawiamy sport, łykamy witaminy, rezygnujemy z używek, odżywiamy się zdrowo, nie jemy glutenu, pszenicy czy mięsa. To jednak nie wszystko…

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czy sztuka wpływa na nasze samopoczucie?
  • Czy stan emocjonalny artysty odzwierciedla charakter dzieła?
  • Na czym polega terapia kontemplacji malarstwa?

W ciągu ostatnich dwudziestu lat można zaobserwować boom wschodnich technik relaksacji, które pomagają nam uspokoić przebodźcowany mózg. Ratujemy się ćwiczeniami oddechowymi, różnego rodzaju medytacjami czy jogą – czyli dążymy do zharmonizowania naszego niespójnego ducha (sfery myśli i niższych struktur ego). Ponadto aktualnie mamy ogromny wybór terapii zajęciowych dla dzieci, seniorów, ludzi zestresowanych i przede wszystkim z zaburzeniami psychicznymi. Skierowane są one z jednej strony na uspokojenie myśli, a z drugiej na twórcze pobudzenie duszy – wywołanie poczucia radości i szczęścia. Twórczość, kontakt ze zwierzętami, interakcja z ludźmi czy inne działania sprawiają, że ludzie uczą się dawać, co generuje stan bycia potrzebnym i przydatnym. Oddając energię, człowiek zaczyna czuć potrzebę działania i życia.

POLECAMY

Arteterapia

Dlatego też współczesna psychiatria i psychologia chętnie sięgają po narzędzia artystyczne. Moja kuzynka jest psychiatrą, w związku z czym miałam okazję na własne oczy zobaczyć, jak działają szpitale psychiatryczne. Pozytywnie mnie zaskoczyła praca oddziału gnieźnieńskiego, gdzie w dni powszednie chorzy mogą włączyć się w arteterapię, robiąc koszyki z gazet, szyjąc maskotki z filcu czy zajmując się decoupagem, co wyraźnie pomaga w niwelowaniu pobudzenia i przynosi efekty w procesie leczenia pacjenta. W ostatnich latach praktycznie w każdej księgarni i kiosku można odnaleźć kolorowanki dla dorosłych, gdzie widnieją kontury mandali, przyrody, zwierząt i różnych innych uspokajających motywów. Sama często korzystam z odstresowujących wyszywanek, a także przeglądam filmiki na youtube, ucząc się decoupagu czy soutachu – artystycznych czynności, które uspokajają i relaksują, dodatkowo zaś przynoszą efekt w postaci biżuterii i różnego rodzaju przydatnych dekoracji i prezentów.

Vedic Art

Aktualnie popularność zyskuje również terapia poprzez Vedic Art. Polega ona na malowaniu intuicyjnym, uzdrawiającym umysł, otwierającym serce, rozwijającym świadomość i, kreatywność oraz umożliwiającym poznanie swojego świata wewnętrznego. Źródła tej metody tkwią w hinduskich świętych księgach – Wedach, które są pełne wiedzy o prawach natury i wszechświata. Curt Källman – szwedzki artysta, malarz, adept Akademii Sztuk Pięknych – bazując na wedyjskich księgach oraz wiedzy praktycznej Maharishi Mahesh Yogi (nauczyciela duchowego legendarnego zespołu The Beatles), w 1988 r. stworzył 17 zasad aktywizujących prawą półkulę, jakimi można kierować się zarówno w malarstwie, jak i w życiu. W 2005 r. Vedic Art jest szeroko dostępne w Polsce w postaci warsztatów plenerowych lub szkoleń, które odbywają się w ośrodkach terapii naturalnych, a także na uczelniach wyższych (np. WSB). Uczestnicy tych spotkań na swych blogach potwierdzają efektywność Vedic Art. Piszą oni o poprawie samopoczucia, relaksacji, odnalezieniu spokoju ducha i skupienia, pomocy w realizacji celów życiowych, a także o tym, że dzięki tym warsztatom poradzili sobie z lękami, smutkiem, bólem i tęsknotą.
Jak te zajęcia wyglądają od strony praktycznej? Przykładowy kurs trwa cztery lub pięć dni. Uczestnicy malują zazwyczaj 10 obrazów, budząc swoją wyobraźnię poprzez konkretny proces. Prowadzący na początku spotkania zachęcają uczestników do wyciszenia się, zamknięcia oczu, uspokojenia myśli i zapytania siebie, na jakie kolory mamy dzisiaj ochotę. Zaczynając malowanie metodą Vedic Art, nigdy się nie wie, co powstanie w efekcie. Uczestnik daje się prowadzić nie logice, lecz intuicji, która w nim tkwi. Artyści, którzy prowadzą te zajęcia, stawiają przed uczestnikami cel wyjście poza ograniczenia umysłowe, wyzwolenie twórczego potencjału. Przekonują również, że propozycja Vedic Art jest przydatna dla wszystkich chcących rozbudzić swoją kreatywność i zacząć świadomie tworzyć swoje życie, także dla osób niezajmujących się na co dzień tematami artystycznymi (czyli np. dla właścicieli firm, przywódców, liderów, kadry menedżerskiej wszystkich szczebli, zespołyów projektowych i specjalistów).

Przestrzeń w Helsingør

Jeszcze inne oblicze arteterapii możemy spotkać w architekturze i designie, gdzie coraz częściej stosuje się innowacyjne metody modelowania i dekorowania przestrzeni, wspomagające regenerację ludzi z zaburzeniami. Na przykład w duńskim szpitalu psychiatrycznym w Helsingør architekci i designerzy, współpracując z lekarzami i psychologami, zaproponowali niezwykłą jakość przestrzeni, która ma wspomagać proces leczenia pacjentów ze schizofrenią, paranoją czy depresją. Zainspirowali się oni „Słonecznikami” Vincenta van Gogha (skądinąd malarza znanego z zaburzeń psychicznych). Twórcy szpitala wykorzystali całą paletę kolorów zaproponowanych przez impresjonistę, wprowadzając tym samym atmosferę wiosny, harmonii i świeżości w budynek.

W przypadku duńskiego szpitala w genialny sposób połączyły się dwa kierunki myślenia – abstrakcyjny (sztuka) i logiczny (nauka). Spotkali się specjaliści w swoich dziedzinach i wspólnymi siłami stworzyli miejsce, które daje poczucie szczęścia oraz leczy, a także jest użytkowe (bo dostosowane do wszystkich potrzeb szpitala psychiatrycznego). Gdy tworzymy własne lokum mieszkalne, paradoksalnie kierujemy się tymi samymi celami. Miejsce zamieszkania ma być użytkowe, ale również dawać nam poczucie bezpieczeństwa, a nade wszystko szczęścia. Chociaż w tym przypadku nie mamy do pomocy tak wyspecjalizowanej ekipy jak w przypadku Helsingør. Organizując swoje własne mieszkania czy domy, w sposób naturalny i intuicyjny wybieramy to, co nam się aktualnie podoba i czego potrzebujemy. Dbamy o kolory ścian, meble i obrazy na ścianach. W zależności od kultury, religii i innych aspektów umieszczamy w naszym azylu wszelkiego rodzaju przedmioty wizualne, które wzmacniają naszą tożsamość, motywują, rozluźniają lub chronią. Katolik w swoich domach powiesi obrazy religijne lub krzyże, buddysta i jogin – mandale czy podobiznę Buddy, prawosławny w tzw. świętym kącie umieści ikonę, w Afryce możemy dostrzec na ścianach maski, patrioci wieszają symbole państwa lub charakterystyczną architekturę, osoby z tradycją rodzinną rozmieszczają zdjęcia i portrety członków rodziny itd. Poza tym nierzadko wieszamy mapy, zaznaczając miejsca, które chcemy zobaczyć, albo plakaty z hasłami i mottami, które są dla nas z jakiegoś powodu ważne. Zatem to, co wieszamy na swoich ścianach, staje się dla nas swoistym celem życiowym – symbolem, który nas prowadzi przez życie. Jest pewna przezabawna sztuka rosyjska, która niesie w sobie słodko-gorzkie przesłanie życiowe – „Mandat”, w której główny bohater wraz ze zmianą władzy i gości w domu zmienia obrazy na ścianie. Kiedy przychodzi komunista, na ścianach wiszą pejzaże i Stalin, gdy zostaje sam lub z rodziną, na ściany wracają ikony. Dla mieszkańców ZSRR było jasne, że to, co wisi na ścianach, określa przekonania gospodarza domu, jego wartości i życiowe cele, co nierzadko stawało się przyczynkiem do skazania człowieka.

Epoka kultury masowej – ludzie zagubieni w symbolice

Dziś wydaje mi się, że ludzie nie przywiązują już takiego znaczenia do symbolu. Mam wrażenie, że symbolika rozmyła się, a nawet została w pewnym sensie pozbawiona świętości we współczesnej kulturze masowej. W sklepach z biżuterią widzimy krzyżyki, medaliki, buddyjskie symbole, gwiazdę Dawida, symbole magiczne – które są doczepiane do różnych łańcuszków i bransoletek, łączone z serduszkami i koralikami, a kupowane są głównie dlatego, że po prostu pasują do ubrania. Kiedyś, gdy zapytałam Kazimierę Szczukę, dlaczego w sytuacji, gdy separuje się od religii katolickiej i neguje istnienie sfer duchowych, nosi bransoletkę z podobiznami Matki Boskiej, odpowiedziała mi: „Bo wygląda fajnie”. Ludzie również tatuują sobie na ciałach różnego rodzaju znaki (często zupełnie chaotycznie), bo im się podobają z wyglądu, a nierzadko zapominają o znaczeniu, które w tych symbolach tkwią. Jednak nie chodzi mi tylko o znaczenie religijne poszczególnych znaków i obrazów, które dziś dla wielu jest zupełnie obce, ale o to, jak działają symbole, którymi się otaczamy, na nasze samopoczucie.

Pomiędzy obrazem, symbolem a nauką 

Istnieje potężna lista doskonałych prac badawczych w zakresie symboliki kulturowej, kształtującej nasz świat, a co za tym idzie – świadomość i światopogląd od tysięcy lat. Przykładowo Jurij Łotman, rosyjski semiotyk, badając strukturę tekstu artystycznego, stwierdził, iż w nadawanym komunikacie
(takim jak literatura, obraz czy utwór muzyczny) odzwierciedla się świadomość i podświadomość nadawcy oraz odbiorcy. Istotą języka, jak twierdzi naukowiec, jest jego symboliczny charakter. Wartość symboliczną zyskują rzeczy wytworzone przez człowieka i elementy natury, mające charakter kulturowy. Określając znaczenie poprzez symbol, nadawca wyraża swoje przekonania, idee i postawy, staje się nagi, bez wstydu, gdyż taka jest istota prawdy oraz sztuki. Twórca psychologii głębi, Karl Gustav Jung, którego postulaty są wykorzystywane w analizie dzieł artystycznych, wtóruje Łotmanowi, mówiąc, iż twórczość i wszelka inspiracja w życiu pochodzą wyłącznie z „głębin” ludzkiej psychiki – nieświadomości. Jung uważał, że wyobrażenie i twórczość są głównymi uleczającymi mocami, dlatego właśnie proponował swoim pacjentom, by wyrażali swoje myśli, marzenia i fantazje w rysunkach. Prace te psychoanalityk traktował jako jedną z metod poznania nieświadomości indywidualnej i zbiorowej. Jung również badał wpływ koloru obrazów oraz promieni słonecznych na różnego rodzaju schorzenia i typy osobowości (ekstrawertyk, introwertyk itd.). Według Junga, w zależności od skojarzeń człowiek wybiera jeden kolor i unika drugiego.

Według badań rosyjskich neuropsychiatrów, krajobrazy, które są zdominowane przez takie kolory jak niebieski i, zielony oraz obfitują w delikatne promienie światła, łagodzą u pacjentów pobudzenie i pomagają przezwyciężyć depresję

Na przykład jasnoczerwony może kojarzyć się z uczuciem radości i miłości. Ciemny odcień czerwonego wzbudza asocjacje z głębokim przeżyciem, a nawet gniewem. Niebieski uspokaja, symbolizuje wartości duchowe, światłość myśli i spokój. Wariacje z ciemnymi odcieniami granatu mogą oznaczać separację, depresję i śmierć. Złoty i żółty symbolizują słonecznego boga, oświecenie, mądrość i intuicję. Tę wiedzę, wypracowaną w wyniku badań psychologicznych i społecznych, wykorzystuje reklama, która wpływa na naszą podświadomość, pobudzając nasze instynkty i wpływając tym samym podprogowo na budowanie naszych potrzeb.

Znaczenie twórczości

Dlaczego powołuję się na badania semiotyki i psychologii? Przede wszystkim, aby pokazać, że chociaż uparcie próbujemy siebie przekonywać, że obraz jest tylko obrazem i nie ma w sobie żadnej mocy, to fakty naukowe udowadniają nam rzecz przeciwną. Dodatkowo, będąc w przekonaniu, iż obraz wiszący na ścianie nic nie znaczy, a tylko ładnie wygląda albo jest modny, po pierwsze, otaczamy się chaotycznymi przedmiotami w pracy i w domu (co generuje chaos w nas samych), a po drugie – przez swoją nieświadomość ślepo dajemy się manipulować reklamie i handlowcom. Jest jeszcze jeden powód, dla którego sięgnęłam po wypowiedzi właśnie Łotmana i Junga. Ci dwaj naukowcy w sposób dobitny, w moim mniemaniu, pokazują, że za obrazem stoi jego twórca, który w swym dziele pozostawia część siebie – swojego światopoglądu i swojego świata wewnętrznego. To tak jak kucharz, który podaje nam strawę. Od jednego kucharza jedzenie nam smakuje, a od drugiego nie jesteśmy w stanie przełknąć ani kęsa. I sęk tutaj tkwi nie tylko w kunszcie kulinarnym (który, oczywiście, jest bardzo istotny), ale też w tym, w jakim stanie był kucharz, gdy gotował jedzenie – co przeżywał i jak się czuł. Jeżeli gotujący jest zdenerwowany, śpieszy się albo jest na kogoś wściekły – jedzenie może zwyczajnie nie wyjść. Włoski malarz Amedeo Modigliani mówił, iż łatwo jest stworzyć arcydzieło, trudniej jest stworzyć emocjonalny stan, w którym tworzy się arcydzieła. Bo nie jeden kucharz, malarz, muzyk artysta i prawdziwy sztukmistrz potwierdzi, że wszystko zależy właśnie od tego stanu. Jeżeli artysta, tworząc, nastawiony jest przede wszystkim na zarobek, to dzieło mu zwyczajnie nie wyjdzie albo nikt go nie kupi. Dzieje się tak, ponieważ artysta przede wszystkim wyraża w twórczości swój stan wewnętrzny i głęboko tkwiące w swej psychice potrzeby i emocje. Aleksander Puszkin mówił o tym, iż można sprzedać rękopis, lecz nie można handlować natchnieniem. I Modigliani, i Puszkin rozumieli, że w swych dziełach przekazują przede wszystkim swoje uczucia, wywołane tym, co widzą, a nie faktograficznie i precyzyjnie oddają rzeczywistość. Obydwaj cenili ten święty stan, w którym przebywa artysta w trakcie twórczości. Dlaczego? Bo dla nich celem sztuki było przekazanie najwyższych wartości. Widzieli oni w twórczości wyższy cel służący człowiekowi, który będzie z niej później korzystać. Innymi słowy, poprzez swoje dzieła pragnęli dać ludziom przede wszystkim szczęście.

Obraz powinien cieszyć duszę

Zatem kiedy mamy w rękach obraz, fotografię czy rysunek, którym chcemy wzbogacić nasz dom albo dać w prezencie, zastanówmy się przede wszystkim nie nad wartością jego formy, lecz nad tym, jakie uczucia w nas on wywołuje. Ponieważ obraz nie tylko wzbogaca wygląd domu/mieszkania, ale również – tak jak pisałam wcześniej – daje pewien kierunek, cel w naszym życiu. Dlatego rzecz ta powinna cieszyć przede wszystkim nie oko, a duszę, która będzie mogła czerpać z niego inspirację i szczęście. Sergiusz Łazariew – rosyjski myśliciel, pisarz, malarz i uzdrowiciel – wykorzystywał swoje rysunki w leczeniu pacjentów. Mając zdolności widzenia sfer pozazmysłowych, Łazariew obserwował zmiany w strukturze ciał niematerialnych człowieka, które realizowały się później w poprawie jego zdrowia i losu. Jak twierdzi, z zaskoczeniem zaobserwował, jak obniża się w pacjencie poziom agresji i stresu. Wtedy właśnie uzmysłowił sobie, że każde dzieło sztuki działa na podświadomość człowieka, a co za tym idzie – na charakter, losy człowieka i jego zdrowie.

Jeśli otoczymy się obrazami,które dają nam poczucie szczęścia, to obserwując je, będziemy poprawiać samopoczucie  zarówno psychiczne, jak i fizyczne. 

Dlatego właśnie, jego zdaniem, trzeba poważnie się odnieść do twórczości wizualnej, którą się otaczamy. Jako malarz i człowiek zajmujący się ekstrasensoryką Łazariew z przykrością obserwuje bardzo niski poziom propozycji wiodących galerii na świecie w kontekście prozdrowotnego wpływu na duszę człowieka. Kiedyś, według niego, artysta, tworząc portret, malował człowieka nie takim, jaki jest, ale takim, jakim powinien być – wydobywał z niego najwyższe piękno. Praw...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Naturoterapia w praktyce" w roku + wydania specjalne
  • Nielimitowany dostęp do całego archiwum czasopisma
  • Dodatkowe artykuły i filmy
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy