Dołącz do czytelników
Brak wyników

Naturoterapia dzieci

28 lutego 2018

NR 4 (Grudzień 2017)

Nawrotowe infekcje u dzieci – co jest celem terapii?

0 133

Od blisko 200 lat, czyli od czasu stwierdzenia przez Roberta Kocha bakterii w ciele chorego człowieka, toczy się w świecie nauki zażarta dyskusja dotycząca odpowiedzi na pytanie: Czy obecność w chorej tkance specyficznych mikroorganizmów jest przyczyną, czy skutkiem choroby? Odpowiedź ta ma znaczenie fundamentalne, gdyż warunkuje wybór procedury terapeutycznej. Przyjrzyjmy się bliżej obu poglądom.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czy antybiotykoterapie wpływają na przebieg i nawracalność infekcji?
  • Jaką rolę w organizmie pełni zdrowy mikrobiom?
  • Na czym polega „Nowa Medycyna”?

 

Na początek warto przypomnieć, że Robert Koch jako pierwszy sfotografował bakterię, wyizolowaną z materiału pobranego od chorego osobnika. Fotografia ta została uznana za dowód infekcyjnego podłoża choroby. Na tej podstawie Koch sformułował postulaty, czyli warunki uznania choroby za infekcyjną. Niestety, nigdy nie zostały one udowodnione i wiele chorób uznanych za infekcyjne ich nie spełnia, np. kiła, trąd czy AIDS.

Zniszczyć wroga antybiotykiem

Koncepcja ta zakłada, że w projekcie natury wystąpił błąd w postaci zaistnienia złośliwych, szkodliwych form życia, których jedynym zadaniem jest niszczenie środowiska, w tym innych form życia, w szczególności tych wyżej rozwiniętych. Według zwolenników Darwina przyroda to pole krwawej, bezwzględnej selekcji i walki o dostęp do ograniczonych zasobów natury. W tym wojennym ujęciu radykalne zniszczenie wroga przez podanie antybiotyku jest najrozsądniejszym rozwiązaniem.

I tak przez ostatnie 80 lat (pierwsza wytwórnia penicyliny powstała w 1938 roku) medycyna akademicka z entuzjazmem testowała ten paradygmat, dzięki czemu, oczywiście, uratowano niezliczoną liczbę ludzkich istnień. Jednak wnikliwe analizy przynoszą nie tylko dobre wieści. Coraz więcej badań wskazuje na to, że po każdej, nawet krótkiej kuracji antybiotykowej ogólny stan pacjenta jest gorszy niż przed zachorowaniem. Wygląda na to, że po podaniu antybiotyku leżąca u podłoża ostrych objawów choroba pozostaje nietknięta, a nawet pogłębia się. Sami możemy to zaobserwować. Weźmy jako przykład dziecko, które wskutek osłabionej odporności „złapało infekcję” (wskutek osłabionej odporności, bo w żłobku czy przedszkolu wirusy i bakterie bez problemu przemieszczają się z dziecka na dziecko, jednak chorują tylko niektóre i niekoniecznie na ten sam typ infekcji). Leczone antybiotykiem, doraźnie pozbyło się gorączki, kaszlu i kataru, ale jego odporność jeszcze się zmniejszyła. Efektem są kolejne, zwykle coraz cięższe i częstsze infekcje. Potencjał witalności obrazuje m.in. zdolność do wytwarzania gorączki. Młode, silne organizmy z łatwością produkują temperatury przekraczające 38,5ºC, czyli, jak pamiętamy z artykułu o hipertermii („Naturoterapia” 1/2017), niezbędne minimum uruchamiające silne mechanizmy oczyszczające i detoksykujące). Jednak im liczniejsze kuracje antybiotykowe, tym słabsze mechanizmy obronne i tym mniejsza zdolność porządnego gorączkowania. W końcu infekcje przechodzą w stan coraz bardziej utajony, z temperaturami tylko nieznacznie ponad normę, co po latach nieuchronnie prowadzi do rozwoju chorób przewlekłych. Z czasem infekcje nie są już problemem, teraz dolega otyłość, cukrzyca czy nawet rak. Co więcej, od czasu upowszechnienia antybiotykoterapii choroby te atakują coraz młodsze dzieci. Czy to możliwe? Zajrzyjmy do statystyk (rys. 1 i 2).

 

 

 

Antybiotyki a choroby cywilizacyjne

Ostatnio przeprowadzone badania na grupie 170 tysięcy osób cierpiących na cukrzycę typu drugiego i 1,3 miliona osób bez tej choroby wykazały, że u osób, które w ciągu 18 lat poprzedzających zachorowanie przyjmowały antybiotyk pięć razy lub więcej, ryzyko rozwoju cukrzycy wzrosło o około 50%.

Wiele innych badań wskazuje na antybiotyki jako jeden z czynników przyspieszających zarówno zachorowanie, jak i fatalny przebieg powszechnych chorób cywilizacyjnych.

Badania dotyczące związku antybiotykoterapii ze zwiększonym ryzykiem raka (z których wynika, że tłumienie chorób gorączkowych antybiotykami zwiększa zapadalność na raka aż o 37%) przedstawiłam w moim poprzednim artykule, poświęconym hipertermii („Naturoterapia” 1/2017). Podobne dane można by przytoczyć dla innych chorób (rys. 3).

Jak to możliwe? Przecież skoro antybiotyk likwiduje przyczynę, to z roku na rok powinniśmy być coraz zdrowsi!

 

 

Nasz własny ekosystem

Badacze rozpatrują różne mechanizmy. Jednym z nich jest powodowana przez antybiotyki zmiana składu, a przede wszystkim ograniczenie bioróżnorodności ludzkiego mikrobiomu. 

Tu nie chodzi o kilka bakterii, które zginęły przy okazji polowania na gronkowca. Mówimy o niezwykle różnorodnej populacji, obejmującej nawet 10 000 różnych gatunków! Tak naprawdę nasze ciało to przecież niezwykle złożony ekosystem, w którym nasze własne komórki stanowią zaledwie 10–20-procentową mniejszość. Doktor Martin J. Blaser w swojej niezwykłej książce „Utracone mikroby” porównuje go do tropikalnej dżungli alb...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Naturoterapia w praktyce" w roku + wydania specjalne
  • Nielimitowany dostęp do całego archiwum czasopisma
  • Dodatkowe artykuły i filmy
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy