Dołącz do czytelników
Brak wyników

Naturoterapia dzieci

18 grudnia 2017

DODATEK NR (Wrzesień 2017)

Stan emocjonalny rodzica a zdrowie dziecka

0 1040

Jedną z chorób cywilizacyjnych jest bezpłodność. Szacuje się, że dotyka ona nawet co piątą lub szóstą parę osób starających się o dziecko. Jeśli zaś już uda się zajść w ciążę, szanse,  że maluch urodzi się w pełni zdrowy, są niewielkie. Czy na ten stan rzeczy mogą mieć wpływ kwestie karmy, reinkarnacji i relacji międzyludzkich?

Z artykułu dowiesz się:

  • Jak relacje między kobietą a mężczyzną wpływają na zdrowie dziecka?
  • W jaki sposób cele życiowe kobiety regulują jej płodność?
  • Czy karma człowieka jest przyczyną chorób potomków?

Na temat zdrowia dziecka napisano już niejedną pracę badawczą. Koncepcji i teorii jest wiele. Naukowcy, specjaliści i praktycy zaproponowali niezliczoną ilość rad rodzicom w kontekście ich zdrowego trybu życia, predestynującego do narodzin zdrowego dziecka. Również literatura skierowana do matek, ojców i dziadków w zakresie wychowywania dziecka jest przebogata. Wynaleziono mnóstwo nowych sprzętów medycznych i leków. Medycyna naturalna z kolei zaproponowała równie pokaźną liczbę suplementów, ziół, probiotyków, ćwiczeń itd.

POLECAMY

Jednocześnie obserwujemy pewien cywilizacyjny zmierzch. Mamy do czynienia z coraz częstszą bezpłodnością. Jak podają różne źródła, w XXI wieku dotyczy ona co piątego lub szóstego małżeństwa na świecie i występuje np. w USA u 13–14% związków, we Francji u 18,4%, w Wielkiej Brytanii u 16,8%, a w Polsce – u ok. 14%. Najwyższy odsetek spotyka się w krajach afrykańskich i Ameryki Południowej. Obecnie oblicza się, że ok. 1,3 miliona polskich par ma problemy z płodnością. W tym 35% przyczyn niepłodności leży po stronie kobiety, a kolejne 35% po stronie mężczyzny (niektórzy podają, że 26% do 45%). Pozostałe ok. 25% dotyczy obojga małżonków, a 5% stanowią przyczyny nieznane. Mało tego, dziś właściwie rzadkością jest nowo narodzone zdrowe dziecko. Maluchy przychodzą na świat ze spięciami, alergiami, nietolerancją pokarmową, wadami psychicznymi, cielesnymi i Bóg wie, jakimi jeszcze problemami. Mam dwie kuzynki – pielęgniarki na oddziałach dziecięcych (jedna z nich jest położną). Dziewczyny są przerażone liczbą problemów zdrowotnych, które na co dzień widują w szpitalach. Mało tego – brakuje tam rąk do pracy, przez co często pomoc okazywana dzieciom ma zakres minimalny. Zatem nauka od wielu lat szuka metod, które rozwiążą nasze problemy zdrowotne, lecz w praktyce wciąż pozostajemy daleko od znalezienia wyjścia z tej patowej sytuacji. Dziwi jednak, że w dobie niesłychanego rozwoju technologii, smartfonów, coraz lepszych sprzętów medycznych, audiowizualnych i innych nowinek, które nie śniły się naszym dziadkom, wciąż nie potrafimy poradzić sobie z nasilającymi się chorobami fizycznymi czy psychicznymi naszych dzieci. Obserwujemy boom chorób cywilizacyjnych, niebezpiecznie nabierających wysokich obrotów. Z tego wynika, że wciąż leczymy skutek, a nie przyczynę. Sytuacja wymaga od człowieka aktualizacji, reinterpretacji dotychczasowej wiedzy. Należy szukać nowych rozwiązań, a także zmieniać perspektywę, światopogląd, a co za tym idzie – samego siebie. Potrzebujemy sięgnąć do źródła problemu, do momentu jego narodzin, który najczęściej zauważamy w fazie ostatecznej – chorobie ciała.

W poszukiwaniu rozwiązań

Może warto tutaj zacząć od metody znanej od tysięcy lat – „od ogółu do szczegółu?”. Poszukać inspiracji u twórców naszej kultury, przedstawicieli religii i filozofii, którzy w poznawaniu świata zaczynali niejako od tabula rasa, zadając trzy podstawowe pytania o istnienie: „Kim jesteśmy?”, „Skąd pochodzimy?” i „Dokąd zmierzamy?”. Ponadto starożytni męd...

Pozostałe 90% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Naturoterapia w praktyce" w roku + wydania specjalne
  • Nielimitowany dostęp do całego archiwum czasopisma
  • Dodatkowe artykuły i filmy
  • ...i wiele więcej!

Przypisy